Przyznajcie się, jak wiele z Was rozpoczyna tak właśnie dzień? Uświadomiłam sobie jak wiele osób dotyka ten ból, gdy zaczęłam dojeżdżać na uczelnie. Zdziwiłam się ruchem na ulicy o 6 rano i tym, jak pełny jest mój pociąg, a idąc ciemnymi i niekiedy zaśnieżonymi ulicami zauważyłam, że miasto tętni już życiem. Przyznam, było mi odrobinę lepiej, gdy zobaczyłam, że nie jestem sama.
Co jednak zrobić, by wczesne wstawanie było choć odrobinę przyjemniejsze? Może i zabawne jest, jak na uczelni w lustrze zauważasz, że bluzkę jednak założyłaś na odwrót, ale dopiero po czasie odkrywasz komizm w tej sytuacji.
I tak ładnie dochodzę do kolejnej rady- ściel łóżko. Będzie po prostu wygodniej. Im wygodniej, tym lepiej śpisz. Postarajmy się na chwilę zapomnieć, że z tego wygodnego łóżka będziesz musiała wstawać.
Kanapki na śniadanie i ubrania naszykuj sobie już wieczorem, zajmuje to wtedy o wiele mniej czasu niż rano, gdy ledwo co kontaktujesz.
I przede wszystkim- nie odwlekaj wstawania. Gdy budzik zadzwoni za 10 minut wcale nie będzie Ci łatwiej wstać, uwierz mi. Będzie tak samo ciężko, tylko będziesz się musiała bardziej śpieszyć i prawdopodobnie ucieknie Ci środek lokomocji, na który czekasz.
Gdy już uda Ci się stanąć na dwóch nogach i w miarę stabilnie postawić krok na przód, to skieruj się prosto do łazienki i opłucz twarz zimną wodą, uwierz mi, że pomoże Ci to.
A nawet, jeśli masz taki zły zwyczaj nie jeść rano śniadania, spróbuj chociaż napić się ciepłej herbaty. Nie możesz od Twojego organizmu oczekiwać, że zacznie nagle działaś na szybkich obrotach, jeśli nie dostarczasz mu żadnego paliwa.
Wiem, że wszystkie te rady nie zmienią godziny, o której wstajesz, ale sama jestem na etapie rozpracowania tego, jak wyciągnąć pozytywy z tej sytuacji. Jeden już odkryłam, choćbym była nieziemsko śpiąca, jedna myśl będzie taka sama- poranki są piękne. Zasnute mgłą, jeszcze nieśmiałym światłem i rześkim powietrzem. Takim pozytywnym akcentem żegnam się z Wami.
Do następnego!
Wasza śpiąca
Karmelowa Blondynka
