Witam Was bardzo serdecznie na tym niewielkim skrawku Internetu, który należy do mnie.
Dzisiaj post nieco odmienny, prawdopodobnie jeden z najkrótszych, które kiedykolwiek napisałam (taki co najmniej jest pierwotny zamysł teraz, kiedy siadam i zaczynam to pisać). Nawet nie wiem od czego dokładnie zacząć, wiem, z reguły powinno to się odbywać od początku, ale ja nawet nie wiem z której strony ta krótka historyjka ma głowę, ogon, łapę i brzuch. Nazwijmy to może krótką anegdotą z życia blondynki.
Dość niedawno moja najmłodsza siostra( tak, jest nas więcej- w sumie stanowimy całą taką małą mafię blond stworzonek, które mieszczą się w przedziale wiekowym od 12 do 20 lat i czasami ciężko odróżnić jeden od drugiego), w kontekście pewnej dyskusji, której już nie pamiętam ( widzicie, jak skomplikowane to się robi?) powiedziała mi, że jestem COOL( kul?).
De facto, muszę stwierdzić, że nie był to pierwszy raz, kiedy usłyszałam te określenie, niekoniecznie pod moim adresem. Słyszałam je raczej w reklamach napojów orzeźwiających. Za młodu też nigdy nie stosowałam tego określenia. Aż tu padło w moją stronę z ust uroczego stworzonka z olbrzymimi niebieskimi oczkami- praktycznie takimi samymi jak moje i buszem jasnych loków na głowie- i mnie niesamowicie rozbawiło. Bardzo- ponieważ moja pierwsza myśl, którą też od razu wypowiedziałam, była taka :
-Ja nie jestem cool. bo zimna będę, jak moje serce przestanie bić. Jak na razie mam pewnie pi razy oko temperaturę 36,6 stopnie Celsjusza i doskonale mi z tym.
Szczerze? Nie do końca jestem pewna, czy ona zrozumiała, co mnie tak rozbawiło. Nie szkodzi. Dzielę się z Wami tym, bo może to wywoła u kogoś z Was uśmiech. Przy okazji, od mojej siostry dzieli mnie dokładnie 7 i pół roku, niby niewiele, prawda? Ale próbując porównać moje czasy podstawówki/gimnazjum uderzam o olbrzymią ścianę. Ostatnio, gdy chciałam żartem użyć wyrażenia, jakiego ona używa, ,,zyla", które za moich czasów brzmiało jeszcze ,,zeta", a w tłumaczeniu oznacza tyle co ,,złoty", ona spojrzała na mnie, zrobiła wielkie oczy i powiedziała ,,Monia, to Ty stosujesz takich młodzieżowych wyrażeń?". Poczułam się jakby ktoś nałożył mi na głowę białą perukę, kopnął w kręgosłup tak, że musiałam się pochylić i narzucił na plecy koc. W ten sposób moja siostra poinformowała mnie, że nie należę do młodzieży.
Tak, zgadliście, to wszystko. Pewnie, pisałam już posty bardziej treściwe, bądź mniej, zależy w którym obszarze czasoprzestrzeni się poruszamy, ale naszło mnie dzisiaj, by się tym z Wami podzielić. Możecie zostać tutaj dłużej, dowiedzieć się, czy według Was też jestem tak zimna, jak moja siostra powiedziała. Może Was to rozśmieszyło, a jeśli nie, to świat ani dla mnie, ani dla Was się nie zawali. Ci do góry go dość solidnie zbudowali.
Wasza
Karmelowa Blondynka



