poniedziałek, 28 listopada 2016

Zakochana w Tatrach




To dość nietypowe z mojej strony rozpoczynać post zdjęciem, ale w tym wypadku za każdym razem, gdy zbierałam się do napisania czegoś sensownego, w ciągu dziesięciu sekund usuwałam wszystkie nabazgrane literki. Żadnymi słowami nie potrafiłam wyrazić tego, co czułam, gdy robiono mi to zdjęcie. Stwierdzenie, że poczułam się mała, byłoby olbrzymim niedopowiedzeniem. Poczułam się mikroskopijna, tak malusieńka, jak łza, którą uroniłam na tą skałę. A uroniłam tą łzę dosłownie, schodząc z szczytu przy łańcuchach, przezwyciężyłam swój największy strach i uczucia, jakich wtedy doznałam nie mieszczą się w ramowych, a nawet cenzuralnych określeniach strachu, radości, adrenaliny, nie wiem nawet jakich słów mogłabym użyć dalej. Jeśli ktoś nie ma pojęcia, gdzie na tym zdjęciu jestem, to podpowiem. To Giewont, 1894 metry nad poziomem morza, lata świetlne od rzeczywistości, w jakiej żyję na co dzień. W momencie, gdy mój luby bawił się w fotografa, powiedziałam, że opatrzę te zdjęcie opisem ,,bez szpilek na Giewoncie". 






Nie wiem, jak nazwać tą siłę, która emanuje z tych olbrzymich skał. To coś więcej niż piękno, to chyba wieczność, nieśmiertelność, to ta nieprzezwyciężona siła, która pcha człowieka tam, gdzie nikt się go nie spodziewa. To coś, co pozwala mi uwierzyć w wszelkie stare legendy i mity. Bo te góry na prawdę tak wyglądają, jakby lada chwila mogła Ci przez drogę przejść postać nie z tego świata, momentami zastanawiałam się, czy ja nadal jestem z tego świata. Nie wiem, czy to ta wysokość uderza nam do głowy, czy świadomość, że jesteśmy gdzieś, gdzie nie każdy śmiertelnik postawi w swoim życiu nogę. Uczucia jakby nabierają na sile, może jeśli tlenu w powietrzu wokoło jest mniej, my zapełniamy tą pustkę cząstką siebie?Naszymi emocjami? Kochając, kochałam w tym momencie mocniej, strach potrafił w mgnieniu oka przeobrazić się panikę, radość w niemal euforię, a zmęczenie... cóż, zmęczenie pokazało mi, jak łatwo moje ciało pokonać, ale jak potężna jest siła mojej woli. Na zdjęciu Przełęcz Kondracka, 1723 metrów nad poziomem morza. W życiu nie jadłam smaczniejszej kanapki, kabanoska, a gorąca herbara nie miała tak zbawiennego smaku, jak tam. 




Przestało mnie dziwić, dlaczego wysokość, góry i ta dzika natura tak fascynowała romantyków. Poruszyła ona w mojej duszy pewną nutę, której nie znałam i nawet, jak od powrotu minęły już miesiące, mam wrażenie, że ta nuta jeszcze silniej we mnie rozbrzmiewa. Pozwala mi przywoływać wspomnienia, przeżywać te chwile na nowo. Poczułam się silna, prawdziwa, naturalna, krucha, nierealna i nierzeczywista. Kontrast? A może chuśtawka nastrojów? Raczej przemyślenia. 

Wrócę tam, nie wiem kiedy ale wrócę na pewno, nie raz i nie dwa, obiecałam to sobie i tym skałom. Pokochałam Tatry, tak szczerze, tak namiętnie, tak na zawsze. 




                                                                             
                                                                       Do następnego!

                                                                                           Wasza

                                                                                                    Karmelowa Blondynka

23 komentarze:

  1. Nigdy nie byłam w górach a mieszkam blisko nich :(
    Obserwuję ♥
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  2. często jeżdżę w góry, szczególnie dla świeżego powietrza bo u mnie w mieście jest strasznie dużo smogu :( obserwuje! martawbu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama mieszkam na wsi, ale wokoło same równiny, a widok gór zawsze zapiera mi dech w piersiach :)

      Usuń
  3. Super post, świetnie piszesz! :)
    Obserwuję i zapraszam do siebie :)
    olamyfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w górach rzadko bywam i szczerze mówiąc, jakbym miała wybór góry czy morze, to zdecydowanie wybrałabym morze:) Za górami nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam, chociaż fakt, że widoki są zniewalające:) A nie przepadam może dlatego, że mam lęk wysokości:)
    http://uglyographyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze też lubię i planuję napisać o nim też kilka słów :)

      Usuń
  5. Jakie ładne widoki :)
    Zapraszam: http://allixaa.blogspot.com/
    Odpowiadam na każdą obserwację :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam tylko raz w górach na koloniach letnich ,ale to było coś po prostu niesamowitego.

    Masz chwilkę ?Może wpadniesz?
    http://bluue-butterfly.blogspot.com
    Pozdrawiam K. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się chyba kończy każda wizyta w górach :)

      Usuń
  7. Jakie widoki *_* hoho chciałoby się mieć takie miejsca koło siebie ;D

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam:* odwdzięczam się za kazdą obserwację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze się zastanawiam, czy gdy ma się ten widok na co dzień, to on przestaje być dla człowieka takim wyjątkowym :o

      Usuń
  8. Faktycznie Tatry są piękne *,*

    Zapraszam! Jeśli ci się spodoba zaobserwuj, będzie mi bardzo miło :)
    gabrielle-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym tam być, piękne widoki :)

    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie cudowne widoczki!
    Nigdy nie byłam jeszcze w Tatrach, ale muszę je kiedyś zwiedzić :)
    Pozdrawiam! :)
    http://causeilovetodream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zjawiskowe widoki *.* Niestety, nie miałam okazji chodzić po Tatrach, ale może w przyszłości będę miała taką okazję :p Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń