środa, 24 września 2014

Blask szarości

Witam Was bardzo serdecznie na tym niewielkim skrawku internetu, który należy do mnie.

Myślę, że wszyscy zauważyli ostatni skok temperatur w dół. Co dla niektórych(czytaj mnie) jest przyjemne, dla innych bywa torturą. Nie każdy lubi marznąć. Czas zastąpić letnie koszulki ciepłymi swetrami,  opatulić się w szal, założyć wysokie buty i z uśmiechem iść przez świat. Nie wiem jak wy, ale ja wprost kocham jesienne spacery. Powietrze jest przyjemnie chłodne, co mnie zawsze pobudza. Jeśli rano jestem zaspana, zawsze mnie orzeźwi. Wolę poruszać się, gdy temperatury spadają w dół, niż wtedy, gdy gorąc powala mnie na kolana. Oczywiście, można polemizować, bo co mi miłe, innemu będzie robić krzywdę, ale hej, w tym całe piękno, że wszyscy się różnimy.



fot.Monika



  Dzisiejszy post krótki, ale następnym razem postaram się stworzyć coś dłuższego. A tymczasem...
                                                                   Do następnego!
                                                                                       Wasza
                                                                                               Karmelowa Blondynka

środa, 17 września 2014

Jesienne DIY

Witam bardzo serdecznie,

jeśli trafiliście podczas Waszej długiej i żmudnej wędrówki po Internecie akurat na tą stronę, to Karmelowa Blondynka bardzo się z tego cieszy.
Może pamiętacie, jak byliście o parę latek młodsi i kilkanaście centymetrów mniejsi i w szkole czy przedszkolu o tej porze roku wiele rysowaliście. Często słyszałam zadanie ,,Narysuj panią jesień". W bardzo wielu przypadkach była ona rudowłosą pięknością z ślicznym kapeluszem na głowie, który pokrywały liście, jarzębina, słoneczniki itp. Albo co najmniej taki był plan sześcioletniego artysty.

Dlatego wpadłam na pomysł, by podobnie ozdobić mój pokój. A w szczególności miejsce wokoło biurka, przy którym prawdopodobnie będę spędzać dużo czasu w ciągu najbliższych miesięcy. A więc, żeby sobie ten smutny czas umilić, zróbmy coś przyjemnego dla oka :)


Potrzebowałam do tego kapelusza, dwóch sztucznych słoneczników, jesiennych liści i różnych takich ozdóbek. Przydał mi się także drucik, żeby to wszystko razem przymocować. 
Przyłożyłam wszystkie ozdoby tak, jak mi się spodobały, a następnie umocowałam drucikiem. I tyle ciężkiej pracy. Kapelusz powiesiłam na gwoździu na ścianie.




Oto to miejsce przed :

I oczywiście po:







Tak oto żegnam się z Wami, mam nadzieję, że mój pomysł chociaż jednej osobie się przydał.
                                                                     Do następnego! 
                                                                                          Wasza
                                                                                                   Karmelowa Blondynka




czwartek, 11 września 2014

Jesienne oczy


Witam serdecznie wszystkich tych, którzy zgubili się w otchłaniach Internetu i trafili w moje skromne progi. 

Jestem dość pewna, że już raz wspominałam o tym, że jesień jest moją ulubioną porą roku. Uwielbiam jej kolory, klimat, chłodne i rześkie powietrze, mgliste poranki i długie wieczory. Istnieje jednak pewna sprawa, która wielu zniechęca do tejże pory. Oczywiście nietrudno się domyślić, co mam na myśli... Po długich, wspaniałych wakacjach wkraczamy w rzeczywistość szkolnych ławek, na uczelnie, a podczas pracy deszczowa pogoda przyprawia nas o depresyjny nastrój. Ale czy na pewno? Budzimy się i mamy kilka sekund, by ogarnąć siebie i świat wokoło i być gotowym do wyjścia.
  Dla tych dziewcząt, które lubią posłużyć się przed wyjściem makijażem, jest to sprawą kłopotliwą, bo jak w krótkim czasie wyczarować na swojej twarzyczce czarujący make- up?

Oto, co ja z reguły czaruję na swojej twarzy, i wierzcie mi lub nie, nie zajmuje mi to więcej niż 10 minut.







 Jako, że kolorem, który głównie kojarzy mi się z jesienią jest brąz, to on króluje na powiece. Na wymyślne kreski rankiem nie mamy czasu, a pośpiech nie pozwala na wykonanie precyzyjnych ruchów. Jeśli na oczach nie szalejemy, to usta pokrywamy kolorem, który doda (mojemu blademu) obliczu odrobinę barwy.


Ponadto, nie chcemy wyglądać jak tapetowana ściana, więc na dzień nie szalejemy. Moim zamierzonym efektem było wyglądać mimo 
wszystko naturalnie.












           Takim oto dyniowym akcentem kończę dzisiejszy post. Prosty w treści i budowie, ale hej, czy mówiąc o makijażu można zmienić świat? Zapewne tak, ale to niestety nie leży w zakresie moich możliwości.

                                       Mam nadzieję, że chociaż komuś przydała się ta skromna porada. Do następnego!
                                                                 Wasza
                                                                                        Karmelowa Blondynka