sobota, 18 lipca 2015

Jak to jest skończyć 20 lat

Witam was bardzo serdecznie!

Powiem Wam szczerze, że systematyczność nie należy do moich silnych stron. Gdy jedni stali u aniołów w kolejce, by ją otrzymać, ja chyba stanęłam w tej drugiej kolejce. Problem w tym, że nie wiem, co tak właściwie wtedy dostałam...

Jak już pewnie po tytule odgadliście, niedawno skończyłam 20 lat. I powiem szczerze, w momencie, w którym to napisałam, zrobiłam długą przerwę, ponieważ musiałam parę razy spojrzeć na tą dwudziestkę i głęboko nabrać powietrza, zanim zaczęłam dalej pisać. Tak, ta cyfra działa na mnie przytłaczająco. 

Nie, wiedza nagle nie spływa do Twojej głowy magiczną siłą, nadal pozostajesz dokładnie tym samym człowiekiem, którym byłeś przed godziną 12 i nic, absolutnie nic niezwykłego się nie dzieje- chyba, że Twoi bliscy mają zamiar sprawić, by ten moment stał się wyjątkowy. To jest takie oczekiwanie na to wielkie coś, na to wielkie bum, a tu tylko cyk. Porównywalne do tego, jak przed 18 liczyłeś na to, że wszystko się nagle zmieni, że będzie super, bo jesteś pełnoletnia, możesz wszystko, masz prawko, dowód, możesz kupić alkohol, a tak na prawdę nie możesz nic i nic się nie zmienia, czar pryska. Jeśli się obawiasz, że po 20 nagle ujrzysz zmarszczki, jakiś siwy włos i zaczniesz zachowywać się jak własna babcia- wiedz, że tak się nie stanie i poczujesz wielką ulgę. Wszystko zależy od Twoich oczekiwań, Twojego nastawienia, życia, charakteru, jeśli to jest ważne, koloru ścian w pokoju czy faktu, czy masz skarpetki do pary. Ale ja opowiem, jak do mnie dotarło to, że mam z przodu dwójkę, a na drugim miejscu zero.  

Zacznijmy od tego, że ciężko się przyzwyczaić do tego, że tych lat nie ma już naście. W końcu przez połowę mojego życia byłam właśnie nastolatką- zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Już nią nie jestem i nie wiem, czy powinno to wnieść jakieś zmiany w moje życie, powinnam stać się doroślejsza? Przecież- do jasnej konewki- mam 20 lat! To są dwie dekady. Wiecie ile razy co niektóre gwiazdy musiały się operować, by się nie postarzeć? Ja też nie wiem, ale na palcach bym się nie doliczyła. 

Jakieś 5 lat temu myślałam, że mając 20 lat będę dorosłą, dojrzałą, pewną siebie kobietą z ułożonym, zaplanowanym życiem. No... nieźle się pomyliłam. Owszem, studiuję. Zdarzyło mi się tu i tam pracować. Potrafię nawet gotować. Mogłabym wyliczać tu wiele rzeczy, które potrafię/umiem/lubię, ale nie w tym rzecz. 



Tego gorącego, lipcowego dnia usiadłam i spojrzałam na różne tabla, zdjęcia klasowe. Wiecie jak wiele dziewczyn ma już dzieci? Wyszło za mąż? Owszem, to nie jest wyznacznikiem dojrzałości, ale i tak działa na człowieka przytłaczająco. Automatycznie kolejnym celem staje się 30. Dom, dzieci, mąż... STOP. Czujecie w jakie napędzające się, paniczne koło wpadamy? Jeśli nie, to Wam szczerze zazdroszczę. 

Myślałam kiedyś, że w tym wieku będę znała wszystkie odpowiedzi. A tak na prawdę powstało w tej głowie tyle pytań, że czasami się zastanawiam, jak one się tam jeszcze mieszczą. Wiem tylko tyle, że nie wiem nic. 

I tak dochodzę do momentu, gdy na mojej twarzy pojawia się promyk nadziei- przecież nie jestem sama. Przecież w tym roku wiele osób skończy tych lat 20. Dorosłość jest czymś znacznie innym, niż sobie to wyobrażamy. To, że wszystkie zakazane rzeczy stają się nagle dozwolone, wcale nie jest fajną sprawą. Gdy zaczyna brakować w Twoim życiu drogowskazów i sam musisz decydować co jest dobre, a co złe, to przestaje być zabawną grą. Dorosłość jest czymś, czego jeszcze nie ogarniam. Jedną stopą w niej stoję, drugą... Nie wiem co robię drugą stopą, wywijam piruety w próżni albo tańczę poloneza. Nieważne co nią robię, ważne, że stawiam krok. Ważne, że się uśmiecham. I przestaję się martwić, bo żeby tą dorosłość ogarnąć mam jeszcze całe życie. I może sam fakt, że się nad nią zastanawiam, sprawia, że ta wywijająca piruety stopa również zaczyna robić pewny siebie krok.

Ahh... I bym zapomniała. Jaki piękny świat, jaki piękny świat, gdy się ma 20 lat.

Do następnego!


                                                                                               Wasza
                                                                                                      Karmelowa Blondynka


11 komentarzy:

  1. Świetna notka :)

    http://naciiak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, ja mam 19, ale juz w styczniu puknie mi 20 lat ale wcale tego nie czuję :)
    Wciąż czuję się dziewczynką, a przecież powinnam zacząć myślec poważnie ...
    No ale jakos mi się wcale do tego nie spieszy!
    Pozdrawiam Cię ciepło. Może wzajemna obserwacja? Ja klikam :)
    Zapraszam KLIK

    OdpowiedzUsuń
  3. 20 lat nam stukneło i co? będzie lecieć szybko i jeszcze szybciej.. :P

    Pozdrawiam i zapraszam -> twoimioczami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiek nie świadczy o dojrzałości w żaden sposób. Niektórzy nie dorastają nigdy, a właściwie nigdy nie stają się odpowiedzialni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak, jak mówisz sympatyczny anonimie :)

      Usuń
    2. Może nie tyle sympatyczny.. co szczery i lubiący poruszać niewygodne tematy! Bardzo podoba mi się Twój styl pisania, dlatego będę czasem odwiedzać tego bloga i się czepiać! hmm, no może złego słowa użyłem! PS: odczytaj pw na Google + to anonim przestanie być anonimem :)

      Usuń
  5. nie ważne ile się ma, ważne na ile lat się czuje ;)

    http://fashionelja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku czasami, jak rano wstaję, musiałabym mieć ich z 80 :)

      Usuń